Siepień’80 od początku był świętem wielkiej Solidarności i solidarności zwykłej, ludzkiej. Z czasem zaczął być datą konfrontacji. Sierpień’80 był z początku okolicznością do dumy i radości z tego, co Polska zrobiła sama dla siebie i dla Europy, z czasem zaczął być powodem różnic i bolesnych konfliktów.
 
Naprzeciw siebie stanęli ludzie PO i PiS – partii wywodzących się z solidarnościowego etosu – i zaczęli udowadniać sobie, kto jest lepszym dziedzicem sierpniowych ideałów. Spór to jałowy i głupi. Solidarność wszak była wielonurtową formacją, ruchem społecznym, siłą polityczną, związkiem zawodowym, skupiającą wszystkich, którzy nie zgadzali się na komunistyczne zniewolenie i partyjną głupotę. Była ruchem różnych idei tworzącym zręby nowej Polski.
 
Nie rozumieją tego – i nie chcą pamiętać – dzisiejsi politycy i dla swych doraźnych celów pozwalają sobie na dewastowanie jednej z ostatnich ważnych dla Polaków wartości. W szale konfliktów podzielili już całkowicie polskie społeczeństwo, podzielili Kościół katolicki, podzielili praktycznie wszystkie sfery życia publicznego. Teraz chcą dzielić historię i dostosować ją do swoich wyobrażeń. Swoją działalnością praktycznie zaprzeczają ideom Sierpnia’80. Chcą je pociąć jak zwykłe deski i rozprzedać za nic.
 
Dziwię się niektórym działaczom związku Solidarność, którzy dają się tak mocno manipulować partiom politycznym. Niech nikt nie ma z nich złudzeń: Solidarność i jej legenda, struktury związkowe, ludzie Solidarności są po to, by wykorzystać ich do walki politycznej. Dziwię się niektórym działaczom związku, którzy pozwalają szarpać Solidarność, jej ideały i symbole w tej straceńczej walce. Skończą się wybory, partie stracą zainteresowanie dla spraw Solidarności.
 
Sierpień’80 to idee solidarności, zrozumienia i wspólnego przeżywania – politycy niespecjalnie się nimi dziś przejmują. Niech więc zostawią w spokoju sierpniowe uroczystości, niech się zajmą swoją kampanią wyborczą, niech dadzą spokój zwykłym Polakom w świętowaniu solidarnościowej radości, tych dni pełnych nadziei…